Jestem katolikiem, którego w ostatnim czasie schowałem sobie do kieszeni bo jest niewygodny, a czasami nawet wstyd się przyznać.Razem z katolikiem schowałem sobie do tej kieszeni Pana Boga, bo też dzisiaj jest bardzo niemodny i wstyd się jest do Niego przyznawać.

Wziąłem do rąk pieniądze, rozdartą w nienaturalny jak na mnie sposób mordę i zacząłem usiłować zmieniać świat idąc po trupach do celu.

Biegałem jak kot z pęcherzem nie zastanawiając się głębiej co czują np osoby z ujawnionych akt, jaki ma to wpływ na ich życie i co im właściwie (bezprawnie) robię domagając się sprawiedliwości. W pewnym momencie w ciemnościach zobaczyłem własny tyłek i koniec zjadanego ogona, który w nienawiści za to co mnie spotkało (a trochę spotkało) zniszczył i podeptał to, o co całe życie walczył i czym się opiekował-to była ludzka godność. Nie chodzi o smutek przegranej społecznej czy o brak reflektorów do których szczególnie się nie garnąłem.Nadeszła ciemność i pojechałem z nią do tego dla którego wraz z Wami walczyłem o życie.
Jest późny wieczór, a ja podjeżdżam pod dom Kamila Bryka w Otmuchowie, wysiadam z samochodu i z zainteresowaniem patrzę na faceta w srebrnym samochodzie, wysiada z niego i nasze ręce spotykają się na klamce furtki do domu Kamila.
Wchodzimy razem do mocno oświetlonego korytarza i wówczas dopiero widzę że to ksiądz.W domu Kamila wszyscy są przekonani, że to mój znajomy, że przyjechał ze mną do chorego i dopiero po kilkudziesięciu minutach okazuje się, że jesteśmy zupełnie przypadkowo w tym samym miejscu.
Ksiądz Jacek bo tak ma na imię jakoś dziwnie na mnie patrzy i w pewnym momencie mówi „to pan był u prałata Kałuży na 70-tych urodzinach” odpowiadam tak, byłem, a Ks. Jacek opowiada mi o prezencie jaki wówczas mojemu kochanemu Przyjacielowi wręczyłem.
W jednej chwili wracają wspomnienia jakżeśmy jako ministranci roznosili dary z Caritas w 85-87 roku tym najbiedniejszym rodzinom w moim Ozimku, zaraz przypominam sobie tego wspaniałego Człowieka i kapłna jakim był Śp Ks Prałat Gerard Kałuża.
Kamil leży w łóżku nic nie mówi podobnie jak i jego babcia oraz rodzice i ja nic nie mówię-zapada cisza przez dłuższy czas.
Miną jeszcze 2 godziny zanim pożegnamy się z Kamilem a ja wciąż zadaję sobie pytanie co to za przedziwne spotkanie.
Gdy mamy się już pożegnać i rozjechać każdy w inną stronę dostaję prezent od Ks.Jacka – to pudełko z wersetami dla mężczyzn, które dopiero dzisiaj otworzyłem.
W pudełku jest kilkadziesiąt kart z wersetami wyglądają jak karty do gry.
Odczytałem pierwszą z nich, którą prezentuję na zdjęciu.
To były najpiękniejsze rekolekcje w moim życiu i czy wierzycie w Boga czy nie bo dla wierzących jest Bój a dla niewierzących moralność i miłość to fajnie mi z tym, że mogę dziś ze świadomością i skruchą schować pieniądze i rozdartą nienaturalnie mordę, by na nowo pomagać nie raniąc przypadkowych osób.
Mam nadzieję, że uda mi się przeprosić wszystkich, których swoją postawą skrzywdziłem.

Dziękuję Ks. Jacku-trafiony zatopiony

Oceń post

Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga

Polski przedsiębiorca i biznesmen, videobloger, działacz społeczny i polityczny. Asystent posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej i doradca Andrzeja Leppera. Odpowiedzialny za publikację akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej w Polsce.

Podobne wpisy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.