Operacja pod kryptonimem BUŚ

Operacja pod kryptonimem BUŚ
02 maja 00:26 2016

Szanowny Panie Zbigniewie
Z wielką fascynacją obserwuję pańskie działania, które już posłużyły dobru Polski i które posłużą pewnie jeszcze nie raz.

W 1993 roku na łamach tygodnika NIE ukazał się artykuł autorstwa Jerzego Nasierowskiego, który dotyczył homoseksualnych relacji Jarosława Kaczyńskiego. Media oraz politycy powinni zadać dziś pytanie dlaczego o tej sprawie tak długo jest cicho.

Moja wiedza na ten temat wynika z faktu, że w latach 1991-1996 pracowałem jako oficer Wojskowych Służb Informacyjnych zajmując się rozpracowaniem środowiska politycznego związanego z Jarosławem Kaczyńskim.W szczególności zajmowałem się zbieraniem obciążających i kompromitujących materiałów dotyczących życia osobistego prominentnych osób ze środowiska Porozumienie Centrum.

Jako oficer WSI prowadziłem między innymi sprawę pod kryptonimem BUŚ. Sprawa ta rozpoczęła się w efekcie zbierania w różnego rodzaju działaniach prowadzonych przez WSI i inne służby specjalne informacji o rzekomych seksualnych skłonnościach Jarosława Kaczyńskiego.

Jej celem było zebranie wszystkich informacji na temat preferencji irelacji seksualnych Jarosława Kaczyńskiego oraz życia osobistego innych osób ze środowiska ówczesnej prawicy.
Materiały te były zbierane na wszelki wypadek po części z inspiracji środowisk związanych z ówczesnym Prezydentem Lechem Wałęsą.W ramach prowadzonych działań zajmowałem się m.in. gromadzeniem informacji nt związków i relacji intymnych osób związanych z PC, m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Ludwika Dorna, Jana Parysa, Adama Glapińskiego, Krzysztofa Wyszkowskiego oraz ekipy młodszych działaczy stanowiących otoczenie liderów PC m.in. Przemysława G, Aleksandra S, Sławomira S, Mariusza K i kilku innych.

Prowadzenie sprawy operacyjnej Buś zostało mi powierzone osobiście przez Szefa WSI adm.Czesława W. w 1991 roku gdy powstawał rząd Jana Olszewskiego. Była ona prowadzona do 1996 roku kiedy to została finalnie zamknięta czyli w sumie przez 5 lat.

Ze względu na charakter, a także fakt, że objęte nią osoby zajmowały publiczne stanowiska, dostęp do zgromadzonych materiałów miał tylko szef WSI. Zgromadzone w sprawie materiały należały do najpilniej strzeżonych materiałów gromadzonych w służbach w latach 90.
Obowiązywała również specjalna procedura ich przechowywania i zabezpieczenia. Pierwsze materiały związane ze sprawą zostały zebrane dzięki wewnętrznemu śledztwu w WSI, dotyczącemu przecieków i przekazywania poufnych i tajnych informacji z WSI do członków PC.

Zarząd WSI powziął na początku 1992 roku przypuszczenie,że tajne materiały kontrwywiadu i wywiadu wojskowego, a także wewnętrzne informacje służb trafiają do rąk wysokich rangą PC, a w szczególności Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Celem śledztwa było zidentyfikowanie źródła tych przecieków ze służb. Na rozpoznanie go pozwolił kontrolowany wyciek materiałów.

Pod koniec 1992 roku została przygotowana fotografia przedstawiająca rzekomo Mieczysława Wachowskiego podczas kursu służby bezpieczeństwa odbywającego się w Świdrze w 1977 roku fotografia ta przedstawiała rzeczywistych uczestników kursu w Świdrze.Wykorzystano jednak pewne podobieństwo przedstawionej na zdjęciu osoby z Mieczysławem Wachowskim, a jeden z uczestników kursu poinstruowany przez służby wskazał, że przypomina sobie biorącego udział w kursie Mieczysława Wachowskiego.
Fotografia jako swoista ciekawostka krążyła jako „znalezisko” z archiwum WSI między kilkoma wysokimi rangą oficerami WSI, którzy dzielili się wiedzą na jej temat z innymi oficerami służby.

W ten sposób trafiła również w ręce osoby podejrzewanej o przeciek.
Z uwagi na otwarty konflikt między braćmi Kaczyńskimi, a Lechem Wałęsą zachodziło przypuszczenie,że osoba dostarczająca informacji ze środka służb środowiskom prawicowym będzie skłonna poinformować je o tym odkryciu.

Osobą tą był por.Piotr P oficer WSI odpowiedzialny za ochronę obiektową WAT w Warszawie, mający jako podoficer służb dostęp do różnego rodzaju danych i dokumentów w centrali WSI.
Po zidentyfikowaniu źródła przecieku, w toku sprawdzenia jego kontaktów i relacji okazało się, że Piotr P utrzymuje regularne kontakty o charakterze intymnym z Jarosławem Kaczyńskim, a historia tych relacji sięga 1987 roku.

W 1992 r. i 1993 r., w okresie rozpracowywania sprawy intymne spotkania Piotra P z Jarosławem Kaczyńskim odbywała się na pierwszym piętrze budynku hotelu dla pracowników Wojskowej Akademii Technicznej przy ul.Kaliskiego w Warszawie, gdzie por. Piotr P posiadał pokój do prowadzenia spotkań wynikających z ochrony obiektowej WAT.
W ramach prowadzonej sprawy, w obiekcie został zamontowany sprzęt umożliwiający rejestrację video.Spotkania z Jarosławem Kaczyńskim odbywały się z częstotliwością kilka razy w miesiącu. Zwykle trwały one 1-1,5 godz i kończyły się stosunkiem.

Podczas jednego z tych spotkań, które odbyły się pod koniec 1992 roku P przekazał Jarosławowi Kaczyńskiemu pozyskaną przez siebie odbitkę zdjęcia z kursu w Świdrze. Zarówno ten fakt, jak i większość spotkań (z wyjątkiem sytuacji pod prysznicem, gdzie nie sięgał zakres kamer pozwalających na nagrywanie) zostało udokumentowane w ramach prowadzonego śledztwa i dołączone do sprawy pod kryptonimem Buś. Materiał ten zajmuje łącznie kilka godzin nagrań video, a także nagrania audio i stenogramy z nich.

Zdjęcie przedstawiające rzekomo Mieczysława Wachowskiego jako uczestnika kursu w Świdrze zostało następnie przekazane przez Jarosława Kaczyńskiego autorom książki o Mieczysławie Wachowskim, która ukazała się wiosną 1993 roku pod tytułem „Kim Pan Jest Panie Wachowski” Indze Rosińskiej i Pawłowi Rabiejowi.

Rosińska i Rabiej, którzy również byli w tym czasie obserwowani przez służby WSI, otrzymali od Jarosława Kaczyńskiego kopię zdjęcia , które zostało następnie zaprezentowane w głównym wydaniu dziennika telewizyjnego jako dowód na związki Mieczysława Wachowskiego ze służbami bezpieczeństwa PRL.
Zdjęcie to skomentował następnie w telewizji sam Jarosław Kaczyński, który potwierdził, że wg jego informacji znajduje się na nim Wachowski.

W efekcie tej sytuacji na zdjęciu rozpoznała się osoba, która się na nim rzeczywiście znajduje: Komisarz policji z Lublina Arnold.
Przygotowanie i wykorzystanie „zdjęcia ze Świdra” pozwoliło jednak WSI na zdemaskowanie źródła przecieków informacji wewnątrz służb oraz uzyskanie wiedzy na temat intymnych, homoseksualnych relacji oficera WSI z ówczesnym szefem Porozumienia Centrum.
Kontakty te miały częsty charakter i zostały bardzo dobrze udokumentowane na różnych nośnikach (zdjęcia, filmy,nagrania dźwiękowe).

Porucznik Piotr P był osobą o dużym temperamencie seksualnym, utrzymującym w tym czasie mimo pozostawania w związku małżeńskim wielu związków o charakterze biseksualnym w tym z osobami z duchowieństwa wojskowego.

O roli por. Piotra P w środowisku prawicy wspomina raport o działaniach WSI opracowany przez Antoniego Macierewicza.
Raport ten opisuje m.in. sprawę o kryptonimie „PACZKA”, która rozpoczęła się w 1993 roku i dotyczyła rozpracowywania kontaktów porucznika Piotra P oraz prowadzonej przez niego działalności gospodarczej (str.75-76 raportu) „PACZKA” była wewnętrznym śledztwem WSI zapoczątkowanym przez sprawę pod kryptonimem „BUŚ”.
Od początku dotyczyła ona- inaczej niż opisano w „Raporcie Macierewicza” kontaktów tego oficera ze środowiskiem politycznym, a nie spraw i kontaktów gospodarczych, które stały się jedynie pretekstem do jej prowadzenia.

Te kontakty i relacje zostały bardzo szeroko dokumentowane.WSI we wszystkich tych sprawach (prowadzona była zarówno obserwacja stacjonarna, jak i podsłuchy i inne działania) zebrała bardzo bogaty materiał dowodowy w tym zdjęcia i filmy. Materiał ten- jak zauważa raport Macierewicza- nie znalazł się jednak w archiwach śledztwa pod kryptonimem „PACZKA”.Powód tego był bardzo prosty zawierał on również materiały i informacje dotyczące homoseksualnych relacji Jarosława Kaczyńskiego.
Całość dowodów i obserwacji na ten temat było dokumentowane w ramach sprawy BUŚ, która wzięła swój kryptonim od imienia kota należącego do Jarosława Kaczyńskiego. W ramach sprawy „PACZKA” obserwowany był również Paweł R współautor wraz z Ingą R książki, wskazany w artykule opublikowanym na łamach tygodnika NIE jako „mąż” Jarosława Kaczyńskiego.
W artykule tym Jerzy Nasierowski opisał intymną relację łączącą dziennikarza i Prezesa Porozumienia Centrum.

W aktach sprawy „BUŚ” znajdują się również materiały dotyczące tej kwestii, świadczące o utrzymywaniu intymnych kontaktów wspomnianego z Jarosławem Kaczyńskim.
Sprawa „PACZKA” dostarczyła jednak dodatkowych informacji na ten temat, dotyczących preferencji seksualnych innego, wysokiego później rangą działacza PiS, Aleksandra S. Od 1993 r., do konca 1996 r., Paweł R pozostawał w intymnych relacjach z Aleksandrem S, pełniącym wówczas obowiązki dyrektora gabinetu Prezesa NIK, którą to funkcję sprawował wówczas Lech Kaczyński.

Do nawiązania tej relacji doszło w marcu 1993 r., gdy Paweł R zamieszkał początkowo z Aleksandrem S w hotelu Uniwersytetu Warszawskiego przy ul.Belwederskiej w Warszawie gdzie byli zakwaterowani urzędnicy NIK, a następnie w Warszawie, w mieszkaniu służbowym należącym do Najwyższej Izby Kontroli.

Wojskowe Służby Informacyjne gromadziły informację na ten temat z obserwacji i nagrań.Powodem do inwigilacji był m.in. fakt, że w mieszkaniu zajmowanym przez Aleksandra S dochodziło do poufnych spotkań polityków różnych opcji politycznych z Lechem Kaczyńskim, głównie w trakcie prezydentury Lecha Wałęsy.
Obserwacja ta trwała do czasu wyjazdu Aleksandra S na stypendium rządowe do USA, wówczas materiały zostały zarchiwizowane.

W ramach obserwacji środowisk prawicowych i ich relacji prowadzone były również bezpośrednie obserwacje i zakładane podsłuchy u innych osób z ówczesnego otoczenia braci Kaczyńskich.
W jej ramach prowadzone były między innymi szerokie inwigilacje dotyczące intymnych relacji Jana Parysa, Ministra Obrony Narodowej w rządzie Jana Olszewskiego z Małgorzatą B oraz późniejszą partnerką red. Józefa Szanawskiego z Haliną (WSI podejmowały działania zmierzające do rozbicia tego związku w innej prowadzonej przez siebie sprawie) Krzysztofa Wyszkowskiego (doradcy Jana Olszewskiego) z Joanną K oraz jego późniejszą partnerką, Adama Glapińskiego, Wojciecha Dobrzyńskiego oraz młodych działaczy Porozumienia Centrum w tym Mariusza Kamińskiego.
Jako oficer WSI zajmowałem się gromadzeniem informacji spraw osobistych czynnych polityków z przekonaniem,że służby to stabilizacja państwa i ochrona jego struktur.Teraz takiego przekonania nie mam, a w szczególności gdy widzę jakie ryzyko podjął Pan na przestrzeni ostatniego roku i jakie są tego efekty.

Pozdrawiam

zobacz więcej wpisów

Informacje o autorze

Zbigniew
Zbigniew

Polski przedsiębiorca, videobloger, działacz społeczny i polityczny, odpowiedzialny za publikację akt śledztwa ws. afery podsłuchowej w Polsce.

Zobacz więcej wpisów
skomentuj to

11 komentarzy

  1. Marek
    Luty 18, 23:00 #1 Marek

    Srają muchy, będzie wiosna. Stonoga, marny prowokatorze pokaż dokumenty, a jak nic nie masz to się nie ośmieszaj, pewnie będzie tak samo jak ze słynnym aneskem z likwidacji WSI, który miałeś ujawnić….

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. historyk
    Luty 13, 19:52 #2 historyk

    Gdzie mogą być te materiały? Niech Pan spróbuje wskazać ich lokalizację. Kto je ukrywa lub kto nimi gra? Dlaczego nie ma ani kawałka sygnatury, dokumentu lub innej relacji potwierdzającej ich istnienie?

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. smotrek
    Luty 07, 18:15 #3 smotrek

    Nawet jeśli to byłaby prawda to preferencje seksualne nie mogą mieć wpływu na to co ktoś robi dla dobra spoleczeństwa.Biedroń jest prezydentem miasta i jakoś nikt mu z tego powodu problemu nie robi.Ale zbyt grubymi nićmi to szyte aby było prawdziwe…bo dawno zrobiono by z tego użytek.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. AQW
    Luty 06, 17:32 #4 AQW

    Oj będą jaja

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. WO1943
    Styczeń 31, 22:41 #5 WO1943

    Dno kompletne.

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. Materk
    Styczeń 25, 09:23 #6 Materk

    Bardzo mocne i jak sądzę prawdziwe. Gdyby to była nieprawda pewnie byłby proces – to po pierwsze. Po drugie tłumaczy to likwidację WSI przez Macierewicza. A po trzecie tłumaczy również dlaczego Macierewicz jest „nietykalny” i może wszystko robić i korona mu z głowy nie spada. Pewnie ma jakieś „materiały” z tej sprawy.

    Odpowiedz na ten komentarz
  7. obserwator
    Grudzień 08, 19:58 #7 obserwator

    niedowierzaniem czytam takie informacje, bo nie mieszczą się w mojej głowie, ale jak mówią wszystko jest możliwe

    Odpowiedz na ten komentarz
  8. Konrad
    Grudzień 05, 13:03 #8 Konrad

    Już dawno domyślałem się,że Macierewicz ma haka na prezesa bo urwał się ze smyczy.

    Odpowiedz na ten komentarz

Dodaj komentarz

Twój nick zostanie zapisany Twój adres e-mail nie zostanie upubliczniony.